Krąg Biblijny - grupa osób medytująych nad Pismem Świętym.

Zasady medytacji:
1. Czas. Tak jak nie wyleczę się z choroby w 5 minut biorąc cudowny lek, tak nie odprawię medytacji nie dając sobie na nią czasu.
2. Metoda. Jest wiele metod medytacji, ja sam stosuję się do metody ignacjańskiej. nie ma lepszych czy gorszych. Forma medytacji jest np. różaniec. Liczy się cel: osiągnięcie wewnętrznej bliskości z Bogiem, osiągnięcie spokoju wewnętrznego i doznanie oświecenia.
3. Indywidualizm. Świat myśli i uczuć jest indywidualny, nie ma dwóch takich samych ludzi, więc w medytacji nie chodzi o to, żeby coś niewolniczo powtarzać, ale żeby nauczyć się pewnego toku postępowania. Z czasem, w miarę praktyki tok ten będzie można coraz bardziej upraszczać i modyfikować według własnego uznania. Z medytacją jest jak z czytaniem, gdy nauczę się już liter i podstaw czytania oraz rozumienia tekstu, wtedy mogę z czasem w dowolnym czasie czytać dowolne książki i czerpać z nich dowolny pożytek lub nieszczęście.
4. Medytacja nie jest receptą na wszystko i nie może zastąpić innych form pobożności. Medytacja jest za to sposobem, żeby innym formom pobożności nadać nowe życie.

Mt 1,18-21 Narodziny Pana
A) Wyobrażam sobie młodą kobietę o wyjątkowej urodzie, spodziewająca się dziecka. Mimo, iż jest taka ładna i przedstawia taki piękny widok, jej twarz jest smutna, a w oczach widać strach.
B)Rozważanie
1. Mt 1,18
- No właśnie, jak to było? Co wtedy właściwie wydarzyło się w Betlejem? Dlaczego narodziny tego dziecka tak bardzo zmieniły świat?
- Jezus od samego początku zupełnie zmieniał wszystko. Pojawił się w życiu Maryi i bardzo ją zaskoczył. Jakie trudności w moim życiu spowodował Jezus? Czy odkryłem już, jak Maryja, co mi to dało?
- Maryja została wybrana i ja zostałem wybrany, do czego Jezus Mnie wybrał?
2. Mt 1,19
- Sposób przyjścia Jezusa na świat nie mieścił się Józefowi w głowie. Czy ja czasami nie popełniam błędu Józefa, zbyt po ludzku traktując Boga? Może mam oczy zamknięte, może nie słucham, nie zauważam działania Bożego w moim życiu?
3. Mt 1,20-21
- Dopiero Boża interwencja otwarła Józefowi oczy. Zastanawiam się jaki ja mam problem, czego ja nie rozumiem i proszę Pana, żeby mi to rozjaśnił.
- Od jakich grzechów ratuje mnie Jezus? Opowiadam Jezusowi o tym, co mi nie wychodzi i proszę, żeby był przy mnie.
C) Zakończenie.

Oz 1, 2-9
Inne narodziny, dla cierpienia.
A) Wyobrażam sobie małżeństwo. Jedno z małżonków jest uczciwe, drugie to kłamca i cudzołożnik. Jedno z nich kocha, drugie gardzi, jest jak pijawka, która żeruje na zdrowym ciele.
B)
1. Oz 1,2-3
- Ozeasz bierze ślub z prostytutką z nakazu Boga. Czy czasami nasze życie nie jest takim sojuszem z tym, co zgnite, zakłamane? Czy nie dzieje się też to jednak z nakazu Bożego? Później się okaże, że małżeństwo z Ozeaszem było dla Gomer ratunkiem.
-Jak ja patrzę na ludzi wokół mnie? Kim ja gardzę, dla kogo jestem niedobry? Kto mnie brzydzi, Bóg mówi - idź i bądź z nim blisko.
- Małżeństwo to symbol szczerości, jeżeli chcę kogoś zmienić, to tylko przez otwartość i szczerość, i przez rany, które on mi zada. Proszę Boga o siłę do bycia z ludźmi złymi, do wytrzymania też z moją zła stroną. Zastanawiam się, co jest we mnie obrzydliwe, masz sie z tym ożenić, to zaakceptować, przyjąć, aby Bóg to uleczył.
2. Oz 1,3-5 .
-Jezreel to miejsce zbrodni. Pewnie uciekam przed wieloma złymi rzeczami, ale powinienem znowu stanąć przed Bogiem, przed sobą samym w tych smutnych miejscach i prosić Go, żeby mi przebaczył, żeby On to naprawił. Inaczej ściągnie mnie do tego zła i ukarze.
3. Oz 1,6-7
- Miłosierdzie dla żałujących. Nie dla wszystkich. Jak ja żałuję za moje grzechy? Jak ja pokutuję? Czy rozrywam moje serce? A może jestem jak córka prostytutki Gomer człowiekiem o sercu twardym i bez współczucia? Nie wystarczy być córką proroka, żeby zasłużyć na zbawienie, ani nie starczy być tylko chrześcijaninem żeby zasłużyć na zbawienie.
4. Oz 1, 8-9
- Co musiałbym zrobić, żeby Bóg przestał być moim Bogiem? W jakiego Boga ja wierzę? W prawdziwego, a może wymyśliłem sobie Boga na mój obraz i podobieństwo? Jaki jest prawdziwy Bóg? Co mogę zrobić, aby zawsze być w Narodzie Wybranym?
C) Zakończenie.

Propozycja medytacji nad tekstem Rdz 2,4b -24.
A) Modlitwa wstępna i wyobrażenie sobie sytuacji.
Wyobrażam sobie wspaniały ogród Eden, jest tam tak ciepło, że nie trzeba nosić ubrania. Jest tyle owoców, że nie trzeba pracować, pogoda jest tak piękna, że nie trzeba budować domów, bo ani w dzień nie jest za gorąco, ani w noc za zimno. W samym środku ogrodu przechadza się człowiek. Wyobrażam sobie, że tym człowiekiem jestem ja.
B) Rozważanie:
1. Rdz 2,4b – 9
- Nic z tego co mam nie jest tak naprawdę moją własnością. Czy kawałek ziemi, który posiadam jest mój? tylko umownie. Albo ubranie? Gdyby ktoś mi je zabrał i ubrał, inni by nawet nie poznali, że ktoś nosi akurat moje ubranie. Wyliczam rzeczy, do których jestem przywiązany, ile tego jest? Bez czego nie wyobrażam sobie życia?
- Skąd się bierze we mnie takie podejście, że chcę coś mieć, że chcę coś robić, dlaczego jestem ciągle zajęty? Dlaczego ciągle coś muszę robić, załatwiać, oglądać?
- Czy w ogóle potrafię być wdzięczny/a za swoje życie? Czy dostrzegam, że życie dostałem za darmo? Jaka wypływa nauka z faktu, że życie otrzymałem za darmo?
2. Rdz 2,15-17
- Dlaczego ja żyję? Czego właściwie chce ode mnie Bóg? Dał mi życie, po co? Czy potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie? Jak często je sobie stawiam?
- Dlaczego jedne rzeczy mogę robić, a inne nie? Skąd się biorą wyrzuty sumienia, gdy zrobię coś złego? Dlaczego coś jest grzechem, a coś nie? Dlaczego Bóg zabrania czynić zła?
3. Rdz 2, 18-24.
- Otrzymaliśmy nie tylko życie, ale wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju świat uczuć. Jak ja się teraz czuję? Czy potrafię choćby docenić nudę? Zwierzęta się nie nudzą. Każdy oddech nie tylko daje mi życie, ale pobudza cały, wyjątkowy świat moich uczuć.
- Czego chcę? Czy w moim życiu robię rzeczy, które chciałbym robić? Jak czuję się z tym co robię? Dlaczego nie robię tego, co chciałbym robić? Kto lub co mi przeszkadza?
- Dziękuję Bogu za świat moich uczuć, wymieniam swoje uczucia, przypominam sobie te, które najbardziej wryły mi się w pamięć.
C) Modlitwa na zakończenie

Postawa faryzeuszy.
A) Wyobrażam sobie człowieka, który zawsze gdzieś znajdzie jakiś problem. To może być jakiś mój znajomy, albo może ja w jakiś wyjątkowo nieudanych chwilach?

B) 1. Mk 7,1-2
- przyszli do Jezusa. Co było takiego w tych ludziach, że zawsze jak Go spotykali to mieli pretensje o coś? Czy ja miewam też takie coś? Że zawsze raczej widzę to co jest nie tak, zamiast cieszy ć się tym, że wiatr wieje, oddycham, mogę się uśmiechnąć?
-Skąd bierze się taka postawa u mnie? Skąd ona się bierze u innych?
-Czy mam jakiś pomysł co z tym zrobić?
2. Mk 7,3-5
-Jak ja obchodzę się z tradycją? Moimi poglądami, wiarą, którą otrzymałem? Czy to nie jest czasami tak jak tutaj coś, przez co chciałbym się odciąć, od tych, którzy jej nie mają? Coś co ma mnie wyróżnić? Coś, czego brak drażni mnie u innych?
-Szukanie dziury w całym. Co z tego, że jedzą nieumytymi rękami? Co z tego, że ktoś nie chodzi do kościoła? Jedyną receptą na to jest miłość. Jak ja kocham siebie? Jak ja kocham Jezusa? Jak ja kocham innych ludzi?
-Pomyślę sobie chwilę, jak reaguję na głupie, nieuprzejme upomnienia, pretensje. Czy uczę się sposobu Jezusa postępowania z tymi, którzy odpadli od wiary?
3. Mk 7,5
- przecedzają komara, a łykają wielbłąda. Czy w moim życiu zdarzają się takie chwile? Spróbuje je wyliczyć, przemyśleć i oddać Jezusowi.
C) Modlitwa końcowa.

Mk 7,14-16.
A) Jezus woła ludzi. Woła też mnie!
B) 1. Mk 7,14
- Dlaczego tak często słuchałem dotąd Jezusa, a tak mało rozumiem?
-Powtarzanie, spróbuję sobie powtarzać jakieś słowa Jezusa, dlaczego nie chcę, nie umiem ich wprowadzać w życie?
2. Mk 7,15
-Mądrość tych słów. Spróbuję je powtarzać w ciszy, raz za razem, żeby jakoś zapamiętać, żeby to słowo mnie uderzyło.
-Nieczystość czyli grzech, pomyślę chwilę jak grzech, który wypływa z mojego serca burzy moje życie. Jakie grzechy najbardziej czynią mnie nieczystym?
-Proszę Jezusa, żeby mnie odmienił.
3. Mk 7,16
-Jak ja słucham? Co ja w ogóle słyszę w moim życiu?
- Czy usłyszałem już kiedykolwiek cokolwiek od Jezusa? Co, kiedy i jak? Dlaczego tak rzadko?
C) Modlitwa końcowa.

Mk, 6 1,6a Odrzucenie Jezusa w ojczyźnie.
A) Sytuacja: Jezus odwiedza swoje rodzinne strony, staram przypomnieć sobie, jaką ja radość odczuwam, odczuwałem, gdy odwiedzałem moje rodzinne strony. Jezus czuł podobnie.
B)
1. Mk,6,1
- Jezus przychodzi do swojego - mojego miasta, do mojego życia. Są z nim Jego uczniowie. On jest w moim mieście? Jak ja Go słucham? Jak ja jestem gotowy na to przyjście?
2. Mk 6,2-3
- Wielu ludzi słuchało Jezusa. Ale kręcili głowami, za dobrze Go znali, żeby na prawdę słuchać. Jak często zdarza mi się, że czytam Biblię i już wiem co będzie, szybko przelatuję tekst. Czy nie słyszałem tego czytania wczoraj? Znowu o synu marnotrawnym? To takie długie.
- Jak ja szukam prawdy Ewangelii w tym co czytam?
-Kto nie czyta dokładnie, powoli, nie rozmyśla znudzi się, oburzy słowami Jezusa.
3. Mk 6,4-6a.
-Tam gdzie ludzie się przyzwyczaili nie będzie cudów. Już wszystko wiedzą. Proszę Jezusa, żebym mógł Go odkryć od nowa.
- Nosi krzyż na szyi, a taki człowiek zły... jak to jest ze mną? Czy Jezus nie jest zdziwiony moją postawą? Rozmyślam, modlę się, Komunię przyjmuję, a tak na prawdę jestem taki a taki... zastanawiam się nad tym, jak moja postawa pasuje do postawy ucznia Jezusa.
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

Opinia Heroda o Jezusie. Mk 6,14-16
A) Sytuacja: Siedzi sobie jakiś człowiek na tronie i wymyśla sobie coś na temat Jezusa. Nie poszedł sprawdzić, nie zapytał, wymyślił coś.
B)
1. Mk 6,14
-Kiedy ja pierwszy raz na prawdę usłyszałem o Jezusie. Kiedy Jezus zmusił mnie, żebym przysiadł i zastanowił się nad tym, kim on właściwie jest.
- Może teraz jest dobra pora na to, żeby zastanowić się kim właściwie jest Jezus i jak działa w moim życiu?
2. Mk 6,15.
-Eliasz? Jan Chrzciciel? Przecież to bajki. Jezus był sobą. Dlaczego ludzie nie potrafili powiedzieć, kim on właściwie jest?
- Skąd się biorą moje problemy w określeniu Kim jest Jezus?
3. Mk 6,16
-Król wziął Jezusa fałszywie za Jana. Jakie ja popełniałem błędy w określaniu kim jest Jezus?
- Wyrzuty sumienia zakłamują życie. Jakie moje błędy, grzechy, wyrzuty sumienia mogą budować fałszywy obraz Jezusa? Opowiadam Bogu o tym i proszę o uzdrowienie.
-Kto się nie zastanawia, ulega iluzji. Nieważne co myślę o Jezusie, na pewno jeszcze za mało go kocham i jestem od niego za daleko. Proszę Jezusa, żeby pomógł mi to sobie uświadomić.
C) Modlitwa końcowa.

Pan uzdrawia.

Mk 5,18-20.
A) Uzdrowienie opętanego. Jako wstęp czytam Mk5,1-17 i próbuję sobie wyobrazić tą sytuację. Rozmyślając chcę się skupić na rozmowie między Jezusem a uzdrowionym mężczyzną.
B) 1. Mk 5,18
-Jezus po egzorcyzmie wsiada do łodzi. Chce odpłynąć, nie zależy mu na delektowaniu się wdzięcznością albo podziwem innych ludzi. Jak jest z tym u mnie? Czy kocham być chwalonym, podziwianym? Jak ja bym się zachował na miejscu Jezusa? Czy pozwoliłbym temu mężczyźnie bić sobie pokłony i dziękować mi, aż do znudzenia? Jak robię w moim życiu z takimi sprawami?
-Docenić dobroć można wtedy, gdy dobroczyńca się oddali. Czy ja doceniam dobroć Jezusa? Czy chcę wejść na Jego łódź?
2. Mk 5,19
- Dlaczego właściwie Jezus nie pozwolił temu mężczyźnie dołączyć do grona apostołów, ale odesłał go do domu?
- Wielka to rzecz dać i nie przyjąć nic w zamian. Czy chcę uczyć się od Jezusa tej postawy? Właśnie taka postawa, jak ta z tej historii nawraca innych ludzi. Co to za postawa? Co właściwie tutaj Jezus robi takiego wyjątkowego?
3.Mk 5,20
- Serce uzdrowionego napełniło się miłością. Kto daje a nie bierze nic w zamian otwiera w sercu obdarowanego źródło miłości. Otwiera oczy drugiemu. Jak obdarował mnie Jezus? Co mam zrobić z tymi darami? Dziękować mu codziennie, a może puścić te dary w obieg?
-Miłość za miłość. Pan nie chce, żebym płynął z Nim zawsze tam gdzie akurat On płynie, ale żebym tak kochał innych, jak On mnie kocha. Jak z tym jest u mnie? Proszę Jezusa o dar miłości.
C) Modlitwa na zakończenie.

Mk 5,21-24.
A) Spotkanie Jezusa ze zrozpaczonym ojcem Jairem.
B) 1. Mk 5,21
- Jezus przyciągał ludzi jak magnes. Dlaczego? Co mnie pociąga w Jezusie?
-Czego mogę się nauczyć od Jezusa? Jak chociaż odrobinę zdobyć w swoim życiu tej słodyczy, którą On miał, żebym i ja potrafił choć trochę koić ludzkie cierpienie.
2. Mk 5,22-23.
- Opisuję Panu mój problem, moją słabość i proszę Go, żeby przyszedł do mojego życia.
-Kiedy i jak ostatnio błagałem Jezusa o pomoc? Czego mogę nauczyć się od Jaira?
- Jezusa prosi się tylko o życie. O jakie życie ja proszę?
3. Mk 5,24.
-Jezus poszedł z Nim. Zlitował się, wzruszył. Jak myśle, czy wzrusza Go też moje życie? Błagam, żeby się zlitował, żeby poszedł ze mną.
- Gdzie i do czego chcę zaprowadzić Jezusa. Co chcę Jezusowi pokazać w moim życiu?
- Gdyby poszedł, co by to zmieniło w moim życiu? Błagam o to, tak jak Jair błagał o życie dla swojej córki.
C) Modlitwa końcowa

Dwa sztormy.

Jon 1,1 1,6, 13-16,
A) Sytuacja : Sztorm na morzu. Przerażenie, walka o życie.
B) 1. Jon 1,1-2
-Bóg przemawia do Jonasza. Ma dla niego konkretne propozycje. Słowo Boga zawsze jest konkretne, jakie propozycje Bóg składa mi?
- Staram się opisać swoje wątpliwości, swoje niezdecydowanie, brak siły. Do mnie chcesz przemówić Boże?
2. Jon 1,3-4
- Ucieczka Jonasza. Wyliczam moje ucieczki przed Bogiem. Jak one wyglądały, w co uciekałem, dlaczego, jak często?
- Zapomnieć o Bogu, czy zapominam o Nim? Jak często pamiętam, czy chciałbym czasami nie pamiętać?
3. Jon 1,4-6
- Sztorm. Ucieczka przed Bogiem zawsze niesie z sobą jakieś nieszczęścia. Albo Bóg albo wódka. Próbuję rozważyć to miażdżące porównanie, czy ono jest prawdziwe? Albo Bóg albo wódka... ?
- Moja ucieczka przed Bogiem to nieszczęście innych. Ściągnę na innych zły los, niszcząc siebie zniszczę innych. Jak to wygląda w moim życiu?
4. Jon 1, 13-16.
- Żaden wysiłek nie pokona Woli Bożej. Czy czasem nie mocuję się z Bogiem, mówiąc, nie tak, nie tak?
- Wyrzucili Jonasza do morza. Ludzie, którzy sprzeciwiają się Woli Bożej są trudni. To bolesne, ale czasami jedynym sposobem, żeby uratować siebie jest takiego człowieka wyrzucić do morza. Proszę Boga o pomoc w zrozumieniu tej sytuacji.
- Czasami tym co trzeba wyrzucić do morza są moje słabości, zainteresowania, to co mnie ogranicza...
C) Modlitwa końcowa.

Drugi Sztorm.
Mk 4, 35-41
A) Sytuacja : Sztorm na morzu. Przerażenie, walka o życie.
B) 1. 4,35
- Jezus mówi, popłyńmy. Jezus różni się od Jonasza, nie wsiada na łódź, żeby uciekać, ale żeby wypełnić wolę Ojca. Czy rozumiem słowa „Bądź Wola Twoja?"
- Decyzja Jezusa. Czy podejmuję takie decyzje, jakie podjął by na moim miejscu Jezus?
2. 4,36-37
- Gwałtowny sztorm. Sztorm, który chce się przeciwstawić Woli Bożej. Ale inny niż u Jonasza. Czym różni się od siebie oba sztormy?
3. 4,38-39.
- Jezus jest inny, w nocy, kiedy się śpi On się modli, kiedy wszyscy walczą o życie i wzywają Boga On śpi. Na co to może wskazywać? Co to mówi o naśladowaniu Chrystusa?
- Kto pełni Wolę Ojca wie co ma robić. Jezus ucisza burzę. Jakie burze, sztormy w moim życiu domagają się uciszenia? Opowiadam o nich Jezusowi.
4. 4,40-41
- Czy ja wciąż się boję? (Wykluczenia, cierpienia, samotności, innych, itd., ...)
- Kim On jest? Dla mnie?
C) Modlitwa końcowa.

Mk 4,10-12; Mk 4,26-29
1. ( Mk 4,10-12) Cel przypowieści
A) Wprowadzenie jak zawsze, wyobrażam sobie Jezusa otoczonego uczniami, umysły uczniów są niespokojne.
B) Przebieg medytacji
Mk 4,10
-uczniowie potrafili być blisko Jezusa, czy ja też potrafię być na tyle blisko Niego, żeby zadawać Mu trudne pytania?
- nie wszyscy słuchacze mogli być blisko Jezusa, co w moim życiu mogłoby mnie wyrwać z tego bliskiego Mu kręgu?
Mk 4,11
- Co Jezus mówi do mnie? Kiedy ostatni raz Go słyszałem? Zastanawiam się, dlaczego słyszę, czuję Go tak rzadko?
- Czy ja rozumiem Jezusa? Czym dla mnie jest Królestwo Boże? Czy znam Jego sekret?
Mk 4, 12
- groźba. Kto jest daleko Jezusa nic nie rozumie. Nawet prostych przypowieści. Dlaczego tak wielu ludzi nie chce być przyjaciółmi Jezusa? Może jest w tym też jakaś moja wina?
- Bez Jezusa nie ma przebaczenia, czy drżę o los tych dalekich? Czy płaczę, poszczę, umartwiam się w ich intencji? Proszę o siłę do takich działań.
C) Modlitwa końcowa (jak zawsze).

MK 4,26 – 29.
A) Sytuacja do wyobrażenia: ziarno, które zostaje zasadzone i obserwuję cykl jego wzrostu.
B) Medytacja:
MK 4,26
- Królestwo Boże jest czymś zwyczajnym. Myślę o ziarenku zboża, czy to ziarno jest czymś niezwykłym? Czy potrafię w nim znaleźć coś niezwykłego?
- Ziarno jest darem Bożym i Królestwo jest darem Bożym. Jakie dary Boże zauważam w moim życiu?
Mk 4,27
- To Bóg się stara, to Bóg daje. Czy ja przypadkiem czasami nie próbuje dawać Bogu tego, czego nie mam. Bóg chce, żebym przyjął Jego dary, a nie silił się na jakieś prezenty dla Niego. Jak to jest z tym u mnie? Jak traktuję moją modlitwę, Mszę, wiarę? Moje dary dla Boga, czy jako dary od Boga?
Mk 4,28-29
- Kiedy wzrośnie, ja mam korzystać. Jak ja korzystam z Bożych darów?
- Czy wiem w co mam włożyć swój wysiłek? Czym są żniwa? Czego chce ode mnie Bóg?
C) Modlitwa końcowa.

Mk 3, 22-30
A) Sytuacja: konflikt Jezusa z uczonymi w Piśmie. Wyobrażam sobie Jezusa, jak rozmawia z zagniewanymi na siebie ludźmi.
B) 1. Mk3,22
-Nie wiedzą, a mówią. Słuchacze plotek głoszą plotki. Do jakich opinii o ludziach ja jestem skłonny?
Czy lubię ciekawostki i plotki? Dlaczego?
2. Mk 3,23
-Tłumaczy im. Czy ja pozwalam sobie coś wytłumaczyć? Jak ja tłumaczę? Krzykiem?
-Kiedy ostatni raz na modlitwie pozwoliłem, żeby Jezus coś mi tłumaczył?
3. Mk 3,24-27
- wewnętrzne konflikty. Jakie konflikty są w moim wnętrzu? Co we mnie kłóci się z Ewangelią?
-czy zauważam sojusz diabła z moimi wadami? jakie są moje wady,słabości, skąd się one biorą?
- jak mogę zaprosić Jezusa do siebie? Żeby przyszedł i pokonał mojego przeciwnika?
4. Mk 3,28-20
- jak ja pokutuję za moje grzechy? czy odczuwam żal, strach, smutek? jak silne?
- jak mógłby wyglądać scenariusz mojego odejścia od Jezusa, popełnienia grzechu niewybaczalnego?
- błagam Boga, aby mnie od tego zachował.
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

Prawdziwi krewni Jezusa.
A) Jezus siedzi w mieszkaniu i rozmawia z ludźmi, na zewnątrz czeka Jego rodzina, ale On nie wychodzi się z nimi przywitać.
B) 1. Mk3,31
-niektórym się wydaje, że mają większe prawa do Jezusa niż inni, bo... (przywołuje przykłady świętoszków, które znam, czy ja nie jestem takim świętoszkiem, który chciałby mówić Jezusowi, co ma robić?)
- jak ja oceniam swoje prawa, czy widzę, że nie mam żadnych praw? A jednak On mnie kocha.
- wiem lepiej, proszę, żeby Jezus pomógł mi przyznać, że nie mam pojęcia, co robić, i że chcę tylko pełnić Jego wolę, i że tylko Jego wolę chcę znać.
2. Mk 3,32-33
- Co ja mówię do Jezusa? Rzeczy potrzebne, czy nie potrzebne?
- Jezus wie, co robią inni, co ja Mu mówię o sobie?
- Bądź Wola Twoja, jaka Wola? Jaka jest jego Wola dla mnie?
- Nie tradycja, nie zasługi, ale wiara się liczy. Czy ja wierzę?
3. Mk 3,34-35
-Czy ja chcę być z całego serca krewnym Jezusa? Co jestem gotów poświęcić dla tego?
-Czy znam jakiś prawdziwych krewnych Jezusa?
- Pełnienie Woli Bożej to pokuta (zmiana myślenia), jak ja pokutuję? Jak ja umartwiam ciało, żeby ożywić duszę?
C) Modlitw końcowa.

Mk 3,1 – 6; Mk 3, 7-12.

A) Modlitwa przygotowawcza jak zwykle. Sytuacja do wyobrażenia sobie: Jezus uzdrawia chorego. Sytuacja: Jezus otoczony tłumem ludzi, zauważa, że wśród tego tłumu komuś coś dolega. Jezus zawsze zauważa nasze cierpienie, choćbyśmy je ukrywali.
B) 1. Mk 3,1-2
- Synagoga była miejscem modlitwy. Najłatwiej było spotkać Jezusa w miejscach, gdzie ludzie się modlili (synagogi, wzgórza). jak ja się modlę? Jezusa najpierw spotyka się na modlitwie.
- Nie każde spotkanie z Jezusem jest dobre... faryzeusze spotykali Jezusa. Jak ja rozmawiam z Jezusem? Czy modlitwa przynosi mi ulgę? A może tylko nudę i zniechęcenie? Dlaczego?
2. Mk 3,3
-Jezus dostrzega w tłumie cierpiącego człowieka. Czy wierze, że Jezus dostrzega mój ból? Czy słucham Jego wezwania, żeby przed Nim z tym stanąć?
- Opowiadam Jezusowi o tym, co jest moją uschniętą ręką.
3. Mk, 3,4-6
-2 postawy. Miłość, wyrozumiałość, współczucie i przebaczenie (Jezus) oraz „ja wiem lepiej" , nie wolno, śmierć miłości. Jezus daje wiarę. Postawa faryzeuszy zabija wiarę. Również dziś. Jaka jest moja postawa? Czy w moich oczach widać miłość Jezusa? Czy moje życie jest życiem ucznia Jezusa?
- Obmowa prowadzi do zła. Jakie są moje rozmowy? Słowem można zabić miłość słowami. Lepiej milczeć.
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

II Mk 3,7-12.

A) Sytuacja: Tłumy idą za Jezusem. Wyobrażam sobie jak pociągającą osobowość, jak wyjątkowy głos, gesty, spojrzenia musiał mieć Jezus, skoro pociągał za sobą takie masy ludzi i również dzisiaj pociąga mnie po 2000 lat.
B) 1. Mk 3,7-8
-W stronę Jeziora Galilejskiego. To słodkowodne Jezioro jest dawcą życia dla całej Galilei, tak jak Bóg jest dawca życia dla całej ludzkości. Podziękuję przez chwilę Bogu za to, że żyję.
-Szli za Nim. Ja idę za Nim. Dlaczego? Co Jezus ma w sobie tak pociągającego? Przecież nigdy Go nie widziałem, nie słyszałem Jego głosu. Nie dotknął mnie bezpośrednio. Dlaczego ja tak Go kocham?
2. Mk 3,9
-Łódź była gotowa. Jezus nikogo nie trzymał przy sobie na siłę. Ludzie musieli Go szukać i za nim chodzić. Ile ja zadaję sobie trudu szukając Jezusa?
-Co za dużo to niezdrowo. Jezus nie chce nas zdominować jak tyran. Kiedy człowiek za bardzo napiera, On się wycofuje.
3. Mk 3,10-12
-Jakie cuda Jezus zdziałał na mnie?
-Czy modlitwa jest dla mnie cudem?
-Teraz ja powiem Jezusowi co o Nim myślę, i nie będę cicho. Pora mówić.
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

Mk 2,23-28
A) Sytuacja: Jezus rozmawia z grupą faryzeuszów. Jest on otoczony przez grupę ludzi, nie są to jego zwolennicy.
B) 1. Mk 2,23
-Uczniowie jedzą, Jezus nie je. Jego pokarmem jest pełnić wolę tego, który go posłał (J 4,34). Czy znam tę sytuację, kiedy jestem tak zajęty, że zapominam o jedzeniu?
-Uczniowie nie karmili się wolą Bożą, ale byle czym, gdyby byli w supermarkecie, kupiliby pewnie słodycze. Przypatrzę się swoim zwyczajom żywieniowym. O czym świadczą? Na co wskazują moje problemy żywieniowe?
-Czy nie poświęcam za dużo czasu myśląc o jedzeniu i zarabianiu na jedzenie.
2. Mk 2,24
- Faryzeusze oburzali się pracą uczniów. Małostkowość konta zwyczajność.
W łuskaniu kłosów nie było zła. ale czy od uczniów Jezusa nie wymaga się więcej? Czy zwyczajne chrześcijaństwo nie gorszy przypadkiem tych, którzy nas obserwują.
-Jezus nie łuskał zboża i nie jadł, bo jego pokarmem była Wola Bożą. Co jest moim pokarmem, czy znam Wolę Bożą odnośnie mnie?
3. Mk 2, 27-28
-Zajmij się ważnymi sprawami, a nie tym, czy wolno w szabat łuskać zboże. Jakie ja znam nieważne sprawy, które odwracają moje spojrzenie od Jezusa?
-Wiara ma mnie uwalniać a nie wiązać. Uwalniać od siebie i grzechu a nie wiązać zwyczajami. Jak jest z tym u mnie?
C) Modlitwa końcowa.

II 1 Sm 21,1-7
A) Król Dawid rozmawia z Achimelekiem przed świątynią i prosi go o chleb.
B) 1. 1Sm 21, 1-4
-Beznadziejna sytuacja Dawida. Gdzie Dawid kieruje swoje kroki? Do Świątyni? Gdzie ja kieruję swoje kroki w trudnych chwilach?
-Przed Bogiem zawsze stoję sam. Ja sam. Sam odpowiadam na Jego pytania. Czy nie brakuje w mojej pobożności tych samotnych chwil, które spędzam z sam na sam z Bogiem?
2. 1Sm 21, 4-7
-Człowiek oddany Bogu wie o co może prosić. Wie co może otrzymać. O co ja proszę Boga?
-Jedzenie jest podstawową wartością, czy ja w podstawowych sprawach mojego życia szukam wsparcia Boga? czy może moja wiara to dla mnie tylko zbiór praw i przepisów?
-Dawid był czysty. Czy ja walczę o czystość serca? czy staram się być czysty przed Bogiem? jak i co to znaczy?
-Czy jestem gotów na Boże dary, o które proszę? A może nie odważyłem się dotąd nic zmienić w mojej religijności? Czy szukam Boga ponad wszystko?
C) Zakończenie

Mk 2,18-10
A) Wyobrażenie: Jezus stoi otoczony grupą ludzi, którzy zadają Mu pytania, ci ludzie nie są Jego przyjaciółmi.
B) 1. Mk 2,18
- Nowi i starzy uczniowie. Uczniowie Jezusa i uczniowie innych ludzi. Jedni robią tak jak zawsze, inni odkryli coś innego. Do jakiej kategorii ludzi ja się zaliczam? Ma być tak jak zawsze czy tak jak chce Bóg?
-Dlaczego uczniowie Jezusa robią coś inaczej niż inni? Również dzisiaj Jezus wymaga ode mnie czegoś nowego. Czym dziś uczeń Jezusa ma się różnić od ludzi, którzy robią tak jak zawsze?
2. Mk 2,19
-Być z Jezusem to radość. Pokuta to radość. Czy odczuwam tą radość? Czy zdarzyło mi się już weselić z Jezusem?
-Pokuta to radość. Naśladowanie Jezusa to inne, nowe życie. Jak z tym jest u mnie? Pokuta tylko wtedy ma sens, jeśli wiąże się z wewnętrzna radością. Jak ja pokutuję?
3. Mk 2,20
-Piątek dniem postu, dniem śmierci Pana Młodego. Jak ja go obchodzę?
-Jak ja mogę pościć? Na czym powinien polegać MÓJ POST? Proszę Jezusa o siłę i wolę postu.
C) Zakończenie

Mk 2,1-12

A ) Modlitwa wstępna jak zawsze, wyobrażam sobie jakiś dom, w którym mieszkał Jezus, naokoło stoi wielu ludzi.
B)
1. Mk 2,1
- Co ja słyszałem ostatnio o Jezusie?
-Czy ja wiem, słyszałem gdzie Go można znaleźć?
2. Mk 2,2
-Kiedy ja ostatni raz słuchałem Jezusa?
- Co bym chciał od Niego usłyszeć? Jak ja Go słucham>
3. Mk 2,3-4
-Kto mnie tu przyniósł? Jacy ludzie sprawili to, że jestem teraz przy Jezusie?
- Jak mnie do Niego przyprowadzili.
4. Mk 2,5
- To moje grzechy są paraliżem. One mnie paraliżują w oczach Jezusa.
-To grzechy nie pozwalają mi przyjść do Jezusa. Jakie ja mam grzechy? Skąd się one biorą? Opowiadam Jezusowi o moich mrocznych tajemnicach, niczego nie ukrywając.
- Czy boję się, że Jezus mną wzgardzi za moje grzechy? (Jezus nie gardzi nikim).
5. Mk 2, 11-12
- Mogę wstać i iść. Jakie mam uczucia?
- Dokąd teraz mogę iść? Co mogę zrobić?
-Rozglądam się i zastanawiam się, czy Jezus jakoś zmienia moje podejście do świata.
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

II Mk 2,6-10

A) Jak wcześniej, jako wyobrażenie: zacięty człowiek.
B) 1. Mk 2,6-7
- Ludzie stali i słuchali Jezusa z podziwem, faryzeusze siedzieli i słuchali Jezusa z zazdrością. Czy zauważam skąd wrogość faryzeuszy, ich zazdrość się wzięły?
-Kiedy ja ostatni raz byłem taki jak oni i czy zastanawiałem się skąd się to wtedy u mnie wzięło?
-Wątpili w sercach, byli nieszczerzy. Jakie ja mam serce? Osądzam innych ludzi? Gardzę innymi ludźmi?
2. Mk 2,8
-Jezus zna moje myśli. Odsłaniam przed Nim to co mnie trapi, to co nie daje mi spokoju. Opisuję Mu wszystko co zatruło moje życie. Kto się nie przyzna zachoruje na faryzeizm.
3. Mk 2,9-10
-Pytanie Jezusa. Czy Jezus też mnie o coś pyta?
-Jak ja odpowiadam Jezusowi?
-Czy ja wątpię w Jezusa, co budzi moją niewiarę? Moje wątpliwości?
-Czy spotkałem się już z Jego wyzwalającą mocą?
C) Modlitwa końcowa jak zwykle.

MK 1, 40-42
A) Modlitwa przygotowawcza jak zwykle, wyobrażam sobie jak Jezus siedzi gdzieś i nagle przychodzi do Niego ktoś chory. Tym chorym mogę być ja.
B) 1. Mk 1,40a
- jakie rzeczy sprawiają mi ból? Cierpienie? Z czym sobie w moim życiu nie radzę? Wyliczam moje kłopoty i słabości.
- Jak radze sobie z moimi problemami? Jak radzę sobie w stresach, w szkole, w pracy, w życiu prywatnym?
-Kogo, co proszę o pomoc? Może ludzi, może rzeczy? Np. telewizor, Internet, alkohol?
2. Mk 1,40b
-te słowa trędowatego to może być moja modlitwa? Kiedy ja się tak modlę?
-Jak ja się właściwie modlę? Z czym zwracam się do Jezusa?
-Ty jeden możesz mi pomóc! – powtarzam te słowa w myślach lub na głos koncentrując uwagę na Jezusie.
-Wyliczam to wszystko co chce oddać Jezusowi.
3. Mk 1,41
-Czy odczuwam miłość Jezusa, Jego współczucie względem mnie?
-Kiedy ostatni raz Jezus mnie dotknął?
-Dlaczego tak rzadko odczuwam Jego obecność?
C) Modlitwa końcowa.

Mk 1,45
A) Jak zawsze, obraz: człowiek zdrowy i radosny.
B) 1. Radość – radość ze spotkania z Jezusem, sprawia, że człowiek nie może milczeć. To zmienia ubiór, głos, spojrzenie. Jaka jest moja wiara? Radosna, żywa, dająca innym znać o sobie przez moją dobroć, a może smutna jak Msza o 6 rano, bez organów, a do tego w prawie całkiem pustym kościele.
2. Jezusa głosi się życiem.
Co powiedzą inni ludzie o wpływie Jezusa na moje życie? O samym Jezusie, patrząc na moje życie?
3. Spotkanie z Jezusem to wysiłek, na jaki wysiłek zdobywam się w poszukiwaniu Jezusa, uzdrowienia?
C) Modlitwa na zakończenie jak zawsze.

Roważanie MK 1,1.
Rozważanie nr. 1.

Mk 1,1.
A) Modlitwa przygotowawcza:

Robię znak krzyża, następnie proszę Boga Ojca, żeby przyjął mnie do bycia blisko Jego Syna, Jezusa proszę o to, żeby przy mnie był, a Ducha Świętego, żeby pomógł mi odczuć obecność Jezusa. Proszę Maryję o wstawiennictwo, żeby mógł chociaż trochę doznać tej radość, jaką ona odczuwa w niebie, proszę anioła stróże, żeby zachował mnie od rozproszeń, proszę świętych moich patronów o wstawiennictwo. Następnie się wyciszam. Staram się o niczym nie myśleć. Powoli czytam pierwsze zdanie z Ewangelii wg. Świętego Marka. Powtarzam je kilka razy. Wyobrażam sobie jakiś początek, początek drogi, początek ścieżki albo książki i w myślach stawiam siebie na tym początku. Dzisiaj chcę zrobić pierwszy krok na drodze rozmyślania. Drodze, która uczy wiary.

B) Medytacja

1 Pomyślę przez 5 - 10 minut o różnych przyjemnych rzeczach. O tym co sprawiło mi radość w ostatnim czasie, o tym co sprawia mi radość, o tym co mogłoby mi sprawić radość i przyjemność. Spróbuję przywołać te uczucia i emocje, żeby je odczuć tak jakby to się właśnie działo. Np. co bym czuł, gdyby szef udzieliłby mi pochwały przed całą załogą i podniósł wypłatę o 300 złotych. Jakbym się z tego cieszył, jakbym w domu czuł radość mówiąc o tym żonie i dzieciom. Albo nad inną dobrą wiadomością, np. wygrałem 8 000 złotych na jakiejś loterii. Lub inne. Znajduję w myślach kilka takich sytuacji, tak żeby ten element trwał jakieś 5 – 10 minut.
Ważnym elementem jest obudzenie tych uczuć, które będziemy mieli myśląc o tych przyjemnych rzeczach.

2. Ewangelia to Dobra nowina. Zauważyłem już, jaką radością napełniają mnie zwykłe doczesne rzeczy. A jak to jest z Jezusem? Wymawiam Imię Jezus w myślach lub na głos. Jakie budzi ono we mnie uczucia? Mówię sobie: -Jezus mnie kocha – i jak ja się z tym czuję? Powtarzam Imię Jezus. Jakie wywołuje we mnie uczucia? Czy to Imię, czy dobra wiadomość, że On zmartwychwstał wywołuje u mnie większą radość i silniejsze emocje niż w pkt. 1?

3. Zastanawiam się przez 5 minut nad tym które uczucia dały mi większą radość? W którym punkcie 1 albo 2 odkryłem, że tam jest więcej uczuć, więcej życia. Odpowiadam sobie szczerze.

C)Modlitwa końcowa

. Na koniec opowiadam Jezusowi jak przyjacielowi co właściwie w sobie odkryłem. Może cała medytacja szła mi bardzo opornie – wtedy proszę Go, żeby mimo tego był ze mną i dał mi więcej siły. Ok 5 minut.

MK 1, 21-22

Mk 1, 21-22

A) Modlitwa przygotowawcza jak zwykle.
Sytuacja: Wyobrażam sobie grupę ludzi, niczym się od siebie nie różnią, są podobnie ubrani, wchodzą do miasteczka, do Kafarnaum. Ale od jednej z postaci bije jakiś niezwykły blask, tak że nie dostrzegam wyraźnie twarzy. To idzie Pan, Pan idzie z uczniami.
Najpierw idą do miasta, potem wchodzą do synagogi, Pana cały czas otaczają ludzie, ale tylko od Niego bije ten niespotykany blask.
B) 1. Weszli do Kafarnaum

To Ty znałeś drogę Jezu, inni tylko szli za Tobą. Zobaczyli Cię i chcieli iść za Tobą, lepiej Cię poznać. Być przy TOBIE.
A w moim życiu? Czy moje kroki śledzą Cię? Czy ja wiem, gdzie Ty chcesz, żebym szedł? Wyliczam te rzeczy, które mnie w ostatnim czasie dotknęły, uderzyły, zasmuciły, zraniły, które mi się nie podobają. Opowiadam o nich Jezusowi. Przecież uczniowie też rozmawiali z Jezusem o swoich codziennych sprawach, troskach, kłopotach. Idę za Jezusem, a może zostałem przy jeziorze i dalej płuczę sieci niezdolny się ruszyć?
Chodzenie za Jezusem wymaga konkretów, a pierwszym konkretem jest modlitwa i pokuta.
2. Poszedł do synagogi.
- Jezus wie co robić, a ja nie wiem. Spróbuję to sobie uświadomić.
- Jak ja zadaję Jezusowi pytania o swoje życie? Czy umiem Go w ogóle o coś zapytać?
-Czy zyskałem już jakąś odpowiedź?
Wyobrażam sobie jak postać Jezusa otoczona tym cudownym blaskiem wkracza do mojego życia, do mojego domu. Co się dzieje? Co takie spotkanie by zmieniło?
3. Mk 1,22
- Przejęci ludzi.
Kiedy ja się ostani raz przejąłem słowami Jezusa? Kiedy ja ostatni raz płakałem na modlitwie? Kiedy ostatni raz byłem wzruszony na Komunii Świętej? Kiedy ostatni raz czułem wdzięczność względem Jezusa?
-Dlaczego ja się nie przejmuję, albo tylko tak mało się przejmuję?
- Co mam, co mogę zrobić żeby przejąć się do szpiku kości słowami Jezusa?
C) Modlitwa końcowa jak wcześniej.

MK 1,29-31.

A) Jak wcześniej, do sytuacji wyobrażenia dodajemy obraz, jak Jezus – postać otoczona blaskiem, tak że nie dostrzegam wyraźnie Jego twarzy wychodzi ze synagogi i idzie do domu Piotra.
B) 1. Mk 1,29
- Znów idzie Jezus, on się porusza. Gdzie On teraz jest w moim życiu?
- Ten dom to mój dom. Jezus przychodzi do mnie. Co widzi? Nie chodzi tutaj czy posprzątane, czy nie. Ale o to co ja myślę, co robię w domu, gdy nikt nie patrzy, jakie mam czyny? Czy mój dom to miejsce czyste, z dobrymi uczynkami i myślami, czy nie? Czy miejsce bezmyślne?
2. Mk 1,30
- Opowiadam Jezusowi o tym co trudne, upokarzające, bolesne. Staram się być cicho i pozwalam żeby mój ból, żal, zazdrość, to co trudne i złe opowiadało Jezusowi o mnie, Jezusowi, który jest moim gościem.
-Jaka jest moja choroba, jaki jest mój ból? Ale chodzi o duchową chorobę, każdy jest na coś chory.
3. Mk,1,13
- Jezus dotyka. Czy Jezus mnie kiedyś dotknął? I Uzdrowił?
-Czy pokazuję mu swoje rany, cierpienia? Jeżeli już znalazłem co mnie boli to pokazuję to Jezusowi. Błagam, żeby mnie dotknął, wołam i proszę.
Jeżeli nie umiem znaleźć staram się uświadomić sobie, że on jest przy mnie. Czy naprawdę niczego od Niego nie potrzebuję?
-Tylko uzdrowiony, silny może służyć Jezusowi. Chory nie wstanie z łóżka. Jak ja chciałbym służyć Panu? Czy wiem do czego On mniewzywa?
C)Modlitwa końcowa.

Całość powinna trwać przynajmniej 30 minut.

Celem udziału w tych spotkaniach jest odnalezienie w słowach Jezusa czegoś, co jest skierowane do mnie, odkrycie tego, jak Jezus bardzo mnie kocha i jak bardzo obecny jest w moim życiu. Doprowadzi nas do tego medytacja Biblii. Czyli czytanie i rozważanie słów Jezusa. Z czasem, jeśli tylko będziemy mieli czyste sumienie i szczerą wolę słuchania Jezusa powinny się pojawić coraz silniejsze uczucia miłości do Jezusa i poczucie, że On jest wyraźnie obecny w moim życiu. A skoro odczuję obecność Jezusa to i również wszystko inne się zmieni. Jednym słowem naszym celem jest osiągnięcie większej miłości – większego szczęścia i radości w życiu oraz nauczenie się jak rozmawiać z Bogiem.

1. Do kręgu może należeć każdy, gdyż nasza grupa nie będzie polegała na tym, żeby się spotykać w jakimś zamkniętym pomieszczeniu jak dotąd, ale przynajmniej w początkowej fazie naszym celem będzie przygotowanie się w środowy wieczór – raz na 2 tygodnie do przeprowadzenia medytacji, którą każdy powinien przeprowadzić we własnym zakresie, sam.
2. W środowy wieczór raz na 2 tygodnie, w przyszłości, jeśli taka będzie wasza wola podamy punkty do rozmyślania. To znaczy krok po kroku w jaki sposób będzie można przemyśleć dany fragment Biblii. Dlatego koniecznym elementem będzie na to spotkanie zabranie ze sobą jakiegoś zeszytu i długopisu.
3. Czas spotkania – bezpośrednio po Mszy Świętej w środę, około 30 minut.
4. Jeśli to możliwe zalecałbym również udział we Mszy Świętej i przyjęcie Komunii Świętej tego wieczoru.
5. Wprowadzenie będzie wyglądało tak, że ja podam punkty do rozmyślania, które będzie można zastosować podczas medytacji.
6. Te punkty do rozmyślania pozwolą praktycznie każdemu wydłużyć modlitwę do około 30 minut lub dłużej.
7. Przebieg samej medytacji:
• Najpierw czytam dany fragment Pisma Świętego.
• Później modlę się przez chwilę do Trójcy Przenajświętszej prosząc Ojca, żebym mógł być z Jego Synem, prosząc Jezusa, żeby był przy mnie, prosząc Ducha Świętego, żebym mógł odczuć bliskość Jezusa i proszę następnie Maryję, aniołów – szczególnie anioła stróża (żeby chronił mnie przed rozproszeniem) i świętych o wstawiennictwo, żebym mógł chociaż trochę dostąpić z tej radości, którą oni odczuwają w niebie.
• Czytam pierwszy punkt i rozważam go mając przed oczyma tekst Pisma. Punkty są zapisane tak, żeby pasowały do kolejnych zdań Pisma Świętego, a niektóre z nich będą później pozwalały jeszcze odnieść się do całości fragmentu.
• Kiedy minie już zaplanowany czas przerywam medytacje lub ją kończę starając się prowadzić swobodną rozmowę z Jezusem a później również z Jego matką. Po prostu w myślach lub na głos jak mi wygodnie opowiadam o tym jak ja się teraz czuję.
• Kończę modlitwą „Ojcze nasz"
• Warto, szczególnie jeśli podczas medytacji czułem radość lub smutek tego dnia wieczorem lub następnego dnia jeszcze krok po kroku przejść ją w myślach zastanawiając się skąd się wzięły uczucia, które miałem.
• Ostatecznym podsumowaniem szczególnie na początku medytacji jest zapisanie jakiś szczególnych myśli lub spostrzeżeń w zeszycie, który się prowadzi do rozmyślania.
8. Charakter punktów: Punkty do rozmyślania będą miały charakter krótkich prostych pytań do fragmentu Biblii. Punkty będę przeze mnie ułożone oddzielnie do każdego rozważanego fragmentu.
9. Jak długo będzie trwał ten cykl spotkań? Z mojego doświadczenia wynika, że już po 30 – 40 rozmyślaniach człowiek potrafi sam zacząć układać swój własny plan rozmyślania. Kto spróbuje i nauczy się tego ten będzie mógł w przyszłości naprawdę korzystać z Biblii i znajdować w niej wiele wspaniałych rad i prawdziwą radość płynącą z bliskości Jezusa.